Jak przeżyć TEN wyjątkowo szalony dzień?

przygotowaniaW sytuacji, kiedy w ostatnim czasie żyłam głównie planowaniem ślubu i wesela, ciężko mi tak od razu zupełnie porzucić ten temat. Poza tym, może komuś się przyda moje małe podsumowanie tego wyjątkowego dnia – w formie krótkich rad jak najlepiej go przeżyć.

Wszystkim nie dogodzisz.

Prawda stara jak świat. Dużo łatwiej organizuje się wesele (i ogólnie żyje się dużo łatwiej!), kiedy w końcu zdasz sobie z tego sprawę. Ilu gości, tyle charakterów i gustów. Do tego wszystkiego jedni są bardziej życzliwi, inni mniej. I tak, choćbyś dla każdego ustaliła osobne menu i zadbała o świeczki zapachowe w toalecie, zawsze znajdzie się ktoś, kto powie, że jego porcja była zimna czy też za mało doprawiona, a świeczki waniliowe zamiast truskawkowych… I w drugą stronę, nawet jeśli nie będzie tradycyjnego schabowego, zespół zafałszuje, a Ty potkniesz się podczas pierwszego tańca, będą osoby, które szczerze Ci powiedzą, że było super – bo przyszły tam dla Was, wspólnie świętować Wasze szczęście. Oczywiście nie ma nic złego w wybieraniu pięknej sali weselnej z różnorodnym menu, w kupowaniu kilku rodzajów win i ustalaniu z zespołem bogatego repertuaru, który obejmie kilka gatunków muzycznych. Ale nie popadajmy w przesadę, bo im bardziej będziesz chciała wszystkim dogodzić, tym bardziej będziesz spięta i zestresowana – a tego żaden gość Ci nie wybaczy!

Ten dzień będzie najkrótszym dniem w Twoim życiu.

Zapewne podstawowe przygotowania zaczynasz mniej więcej rok wcześniej. Czas się wlecze. Ślub i wesele wydają się wtedy jeszcze bardzo odległe. Pół roku przed uroczystością planujesz ją już dużo dokładniej. W ostatnim miesiącu niemal wszystko masz gotowe. Tydzień przed zostały Ci jedynie drobiazgi, „sprawy kosmetyczne”, a mimo to zaczyna się ślubno-weselne szaleństwo, które skończy się dopiero, kiedy staniecie na progu kościoła czy urzędu. TEGO dnia budzisz się wcześnie rano i trochę nie wierzysz, że to już dziś. Przecież był jeszcze cały rok! Ale nie masz czasu na zastanawianie się nad czymkolwiek, bo już biegniesz po wiązankę, do fryzjera, kosmetyczki, odebrać ciocię z dworca czy kupić niebieską podwiązkę – jak mogłaś o niej zapomnieć?! Pakowanie się, przygotowania, zdjęcia, błogosławieństwo. Wsiadasz do samochodu i masz chwilę na to, by przypomnieć sobie jak się nazywasz i co w ogóle się dzieje. Kiedy przyjeżdżasz na miejsce, wszystkich gości chciałabyś przywitać albo chociaż objąć wzrokiem. Wysiąść w stylu gwiazdy filmowej – z gracją i tak, żeby suknia z trenem ułożyła się idealnie. Niestety, rzadko to wszystko się udaje. Najważniejsze, że nie spóźniliście się na swój własny ślub. Uroczystość mija w mgnieniu oka, często nawet nie pamiętasz, kiedy wypowiedziałaś przysięgę. Niby słyszysz jej słowa, ale głos jakiś obcy. W tym momencie emocje zdecydowanie opadają, jesteś już spokojniejsza. Z uśmiechem i większym luzem przyjmujesz życzenia i setki buziaków. Jedziecie na salę weselną. Teraz możesz poprawić fryzurę i przypudrować nos. Uśmiechacie się do siebie i myślicie/mówicie „Uff, już po wszystkim!” (niektórzy dodadzą do tego „Kocham Cię”). Zabawa weselna trwa do rana. Rozmawiasz z gośćmi, tańczysz, pozujesz do zdjęć. O jedzeniu w zasadzie możesz zapomnieć. Jesteś od rana na nogach, zmęczona, ale emocje i taka wyjątkowa energia pozwalają Ci wytrzymać w naprawdę dobrej kondycji do końca. Do jakiego końca?! Przed chwilą był toast i pierwszy taniec, teraz zostaliście sami na parkiecie, a z głośników leci znajome „… jesteśmy wolni, możemy iść”. A więc przeżyłaś. I mogę się założyć, że chętnie cofnęłabyś czas. Bo było za szybko i za krótko. Przed snem będziesz wspominać najważniejsze momenty tego dnia. I później jeszcze nie raz to zrobisz.

obrączkiPogódź się z tym, że o czymś zapomnisz. Że nie wszystko będzie tak, jakbyś tego chciała. I że wszystkiego sama nie dopilnujesz.

Mam teraz przed oczami scenę z serialu „Kasia i Tomek”, w której główni bohaterowie nareszcie stają przed ołtarzem. I nagle Kasia z przerażeniem przypomina sobie, że ma niewyregulowane brwi. Na szczęście to był tylko jej zły sen. A brwi to w sumie drobnostka przy ogromie rzeczy, nad którymi tego dnia musisz zapanować. Najważniejsze to pamiętać o obrączkach (śmiejecie się, że to oczywiste? Mało brakowało i nasze, po sesji zdjęciowej, zostałyby w domu). I o tym, że to Wasz wyjątkowy dzień. Cała reszta jakoś się sama poukłada. Poza tym, naprawdę nie będziesz miała głowy i czasu na wszystko. Cieszę się, że wiele rzeczy dokładnie zaplanowałam i zadbałam o nie w tygodniu przed ślubem. Dzięki temu byłam dużo spokojniejsza. A czy o czymś zapomniałam? Biżuterię, kupioną specjalnie na tę okazję, zakładałam w aucie, 10 minut przed ceremonią. Pamiętałam o poprawianiu makijażu ust i ładnym układaniu sukni – dopóki nie wyszłam z domu. Zaplanowany czas na zdjęcia przed ślubem – 2 godziny. Rzeczywisty czas na zrobienie zdjęć – 30 minut. Chciałam bardziej panować nad sytuacją, więcej rzeczy zrobić czy powiedzieć, lepiej przypilnować pewnych spraw. No i na pewno więcej zjeść. Nie dało rady, nie było czasu. Poza tym, dochodzą emocje – w moim przypadku duuużo emocji – które sprawiają, że nie do końca jesteś opanowana. Z drugiej strony, opanowana panna młoda? To byłoby nudne, nienaturalne i sztuczne.

Celebruj ten dzień od samego rana. I niczym się już nie przejmuj!

Od zawsze wierzę, że nasze pozytywne nastawienie jest bardzo ważne i może zdziałać cuda. Dlatego w sobotę po przebudzeniu najpierw uśmiechnęłam się. Zanuciłam pod nosem fragment Marszu Mendelssohna. Później, mimo różnych sytuacji, opóźnienia i kilku potknięć, byłam w bardzo dobrym humorze. I na każdą wątpliwość, w myślach lub na głos, odpowiadałam: „Nie mam już na to wpływu. To nieważne. Tak czy inaczej wszystko będzie dobrze”. I było naprawdę pięknie! Nawet pogoda, na przekór prognozom o deszczu i burzach, dopisała. Do tego stopnia, że w momencie, kiedy wychodziliśmy z kościoła, świeciło piękne słońce. I przez cały dzień tam, gdzie akurat byliśmy, nie spadła ani kropla. Jednak nie myślcie sobie, że wszystko u mnie było takie proste i idealne. Pamiętacie jeszcze zapomnianą biżuterię, zakładaną pośpiesznie w aucie w ostatnim momencie? Użyłam wtedy lusterka przy różu do policzków, który w niewyjaśnionych okolicznościach znalazł się na mojej sukni, tworząc wielką koralową plamę dokładnie na samym jej środku. „Nie mam już na to wpływu. To nieważne. Tak czy inaczej wszystko będzie dobrze” – powtórzyłam w myślach i natychmiast przypomniałam sobie o cudownych nawilżanych chusteczkach mojego dziecka, które poradzą sobie niemal ze wszystkim. Za to nic już nie mogłam poradzić na rozerwaną w kilku miejscach, praktycznie na początku wesela, suknię. Ale wiecie co? Nie miałam już na to wpływu. To było nieważne. Bo tak czy inaczej wszystko musiało być dobrze. Dzięki takiemu podejściu nie zajmowałam sobie głowy nieistotnymi sprawami, niczym się nie przejmowałam, tylko świetnie bawiłam. I mam naprawdę piękne wspomnienia z tego dnia. A wielu gości może wspominać uśmiechniętą pannę młodą.

Nie stresujcie się więcej niż to naprawdę konieczne. Nie przejmujcie się drobiazgami, bo w dzień ślubu nie będą one miały żadnego znaczenia. Uśmiechajcie się jak najczęściej. Wesele zróbcie dla gości, ale w tym całym zamieszaniu nie zapomnijcie też o sobie nawzajem. Przytulcie się i pocałujcie, żeby pamiętać, o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi i co jest najważniejsze. To Wasz dzień, który później będziecie często wspominać. I mają to być tylko piękne, pozytywne wspomnienia. Z deszczem czy plamą na sukience też mogą takie być! A na wszelki wypadek spakujcie do samochodu parasolkę i nawilżane chusteczki :-)

antosZdjęcia: Ania Kondraciuk (https://www.facebook.com/AnnaKondraciukFotografia?fref=ts)

Reklamy

8 comments

  1. Boże! Jakbym czytała swoje myśli. Swój ślub i wesele wspominam z wielkie uśmiechem na twarzy, ale nie zmienia to faktu, że wszystko idealne nie bylo-bynajmniej nie tak jak sobie to „zaplanowałam”. Zawsze „coś!”. Ale i tak uważam, że TEN dzień był najpiękniejszy w moim życiu.

    • :-) Chyba nigdy nie dzieje się tak, żeby wszystko było jak sobie to zaplanujemy :-) A już szczególnie w takie ważne i zarazem zwariowane dni – one wyjątkowo przyciągają różne wpadki, zdarzenia i zmiany planów ;-) Ale najważniejszy jest uśmiech i piękne wspomnienia :-) Także gratuluję :-*

  2. To że bardzo lubię Twoje wpisy juz mowilam,wsumie to nie zaszkodzi powtórzyć tak bardzo lubię je czytac;) 😊😊
    Jak wstawisz na fb że na blogu się coś pojawi nie ukrywam że czekam :) dziś po przeczytaniu Twojego wpisu upewnilam się w tym że moje wyobrażenie tego dnia jest słuszne tym bardziej jak opowiada i tym osoba która na świeżo przez to przeszła,różnych doradców (raz lepszych raz gorszych) jest wielu ale fajnie jest mieć to poczucie że idę w dobrym kierunku:)
    chyba jestem fanka Twojego bloga ☺☺
    Życzę wam dużo cierpliwości, wytrwałości i emocji tak pięknych jakie towarzyszyły wam w tym dniu 💐💕

    • Bardzo dziękuję! :-) To, że ktoś czeka na nowy wpis, na bieżąco śledzi blog i lubi mnie czytać, jest najważniejsze i bardzo, bardzo miłe! :-) No i fajnie mieć fankę! :-D Postaram się trzymać poziom! ;-) Buziaki! :-*

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s