Kolorowo, ale z umiarem

eor1a

Nie jestem wielbicielką bardzo kolorowych ubrań czy stylizacji, wystarczy mi mój intensywny odcień włosów. Wybieram do niego ubrania raczej stonowane. Mimo że do rudości pasuje prawie wszystko, od czerni po żółty, niebieski czy zielony, ja nie czułabym się dobrze w takich wyrazistych barwach. Dlatego najczęściej decyduję się na bezpieczne połączenia. Moja szafa, prawie w całości, zamyka się w kilku spokojnych i dość powszechnych kolorach. Oczywiście pełno w niej rzeczy białych i czarnych, gdzieś widać dżins, beże i złoto oraz pojedyncze zielone sztuki. Bluza Kenzo jest pod tym względem dużym wyjątkiem. Uznałam ją za swój „must have”. Przez dłuższy czas marzyła mi się właśnie zielona. Szukałam, czekałam, ale w pewnym momencie skończyła mi się cierpliwość i zdecydowałam się na fioletową. Nie żałuję, bo jest taką odskocznią od mojej stylizacyjnej codzienności, a poza tym mogę ją połączyć prawie z każdym dołem, który mam w szafie. No i w moim przypadku ta bluza wystarczy jako jedyne urozmaicenie stroju. Nie dodaję do niej zbyt wiele biżuterii, bo różnokolorowy tygrys jest dla mnie wystarczającą ozdobą. Nie zastanawiam się, co do niej założyć, żeby dobrze wyglądało. Po prostu – nie kombinuję. Zakładam tę bluzę i dalej wybór jest już w miarę prosty. Tym razem zdecydowałam się na bardzo modną w tym sezonie (a przy okazji bardzo krótką…) falbaniastą spódniczkę, sportowe koturny – kolejny mój „must have” – i czarną torebkę na ramię. Od kiedy jestem mamą, szpilki zakładam niestety rzadko, patrząc z zazdrością na taką Victorię Beckham na przykład. Koturny są dla mnie dobrą alternatywą. Wyższe, a przy tym wygodne, nadają się na spacery z wózkiem. Inaczej jest z tego typu spódniczką. Po tych zdjęciach wiem, że mogę ją założyć, jeśli ani razu nie będę musiała nachylić się do dziecka. Czyli, spójrzmy prawdzie w oczy, nie założę jej już nigdy, kiedy będę wychodzić sama z wózkiem. Dlaczego? Ten fason jest po prostu bardzo krótki i wszelkie czynności wymagają dużej gracji i opanowania. Przy dziecku można zapomnieć i o jednym i o drugim. Ostatnio zamieniłam też moje ukochane ogromne torby-shoppery na wygodne i lekkie torebki na ramię. Ten model Sabriny Pilewicz pokazuje, że wygodne też może być piękne! Mieszczę w niej wszystko, co dla mnie niezbędne. I to jest niesamowite, bo do tej pory kilka kilogramów rzeczy w torbie też wydawało mi się niezbędnych. Po prostu we wszystkim trzeba znać umiar…

eor1c

eor1b

eor1e

eor1d

Bluza – Kenzo (farfetch.com)

Buty – Isabel Marant (farfetch.com)

Spódniczka – Bizuu

Torebka – Sabrina Pilewicz

Okulary – Mango

Zdjęcia: Kasia (http://www.peopleplacesdetails.blogspot.com/)

Kasiu, bardzo dziękujemy za propozycję wspólnych zdjęć! :-)

Reklamy

One comment

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s