O moich blogowych wzlotach i upadkach.

Zaliczyłam w 2013 roku czas fajnego blogowania, regularnych wpisów, entuzjazmu i radości z miłych komentarzy. Następnie był czas pisania i obrony pracy magisterskiej, szaleństwa z miłości, zmiany miejsca zatrudnienia (podczas niej wciąż szaleństwo z miłości). Później powrót na bardzo krótki czas, znów entuzjazm, milion pomysłów i planów. I co dalej? Skąd ta cisza? Każde szaleństwo ma swoje konsekwencje. Moje szaleństwo z miłości też :-) Przyszły zmiany większe niż kiedykolwiek. Szybko i intensywnie. Myślę, że przeszłam jedną z największych rewolucji, jaką człowiek w życiu może przejść. Tym bardziej człowiek taki jak ja. Trochę roztrzepany, trochę bujający w obłokach, odpowiedzialny w sumie tylko za siebie, kochający modę, niecierpliwy, no i mówiący głośno o tym, że – delikatnie mówiąc – nie przepada za dziećmi. I lubiący swoje dotychczasowe życie…

Ciąża była dla mnie miłym stanem, czasem zaskakującym, ale i uciążliwym, a pod koniec dłużącym się w nieskończoność. Podobnie jest w sumie z małżeństwem, ale bez tego dłużenia się – mam póki co dużo za krótki staż, żeby mi się dłużyło :-) Natomiast te wszystkie zmiany zdecydowanie nie sprzyjały mojej twórczości i blogowaniu. Mimo że czułam się w miarę dobrze  i wyglądałam też w miarę nieźle jak na tyle dodatkowych kilogramów, nie czułam się na siłach i, o zgrozo!, nie czułam potrzeby pisania, tworzenia i kupowania ciuchów. Nie było też tak, że żyłam tylko ciążą i na niej aż tak bardzo się skupiłam. Nie. Gdyby tak było, mogłabym zmienić blog modowy w ciążowo-parentingowy i już. Po prostu mój organizm sam decydował  o sobie – najpierw był zbyt zmęczony, później był w ciążowej euforii, następnie rozemocjonowany ślubem, remontem (każda kobieta w ciąży MUSI przejść etap remontu, choćby małego, sławny syndrom wicia gniazda jest jak najbardziej prawdziwy!) i oczekiwaniem na synka. Ostatecznie znów był zbyt zmęczony i ciężki i jedyne, o czym był w stanie myśleć to: „Kiedy ja w końcu urodzę?! Czy w ogóle kiedykolwiek urodzę czy już na zawsze zostanę wielorybem?!”. A po porodzie to wiadomo… Rodzice wiedzą z doświadczenia, a bezdzietni z legend, opowiadań czy mediów. Obiecywałam sobie, że nie będę matką, która tylko siedzi z dzieckiem, mówi o dziecku i myśli o dziecku. Obietnicę tę stosunkowo łatwo spełniam, bo nie jestem typem matki-kwoki czy matki-Polki. A więc dbam o siebie, o swój wygląd, o zawartość szafy i to w żaden sposób nie przeszkadza mi dbać o bliskich. No może nieraz płacz dziecka i zakupy w Internecie zbiegają się w czasie, no ale przecież da radę nad tym zapanować. Jednak trochę czasu zajęło mi dojście do siebie (brzmi nieco dramatycznie, ale inaczej nie umiem tego nazwać), przyzwyczajenie się do zupełnie nowej, innej sytuacji i związanej z nią zmiany trybu życia i priorytetów. Chcąc nie chcąc, w mniejszym lub większym stopniu, do tego prowadzi rodzicielstwo i nie ma jak się przed tym obronić. Razem z tym dojściem do siebie (i uregulowaniem gospodarki hormonalnej, która w ciąży i jakiś czas po porodzie żyje swoim życiem) wróciła potrzeba pisania. Nie narzekam na nadmiar czasu, więc to absolutnie nie wynika z nudy. Po prostu lubię pisać. Nadal lubię też ubrania, zakupy, modę, bawię się stylizacjami. Są może nieco mniej szalone, a bardziej dopasowane do nowej mnie, do mnie teraz, po tej całej rewolucji, ale na pewno nie są byle jakie i nudne. Cały czas zastanawiam się, w którą stronę poprowadzić swojego bloga. Moda młodej mamy i trochę przemyśleń rodzicielskich, małżeńskich i różnych – o tym jak znaleźć fajną sukienkę na wesele, o tym jak radzić sobie z różnymi rzeczami i jak nie zwariować? :-) Wiem na pewno, że chcę trochę popisać, a jak to się rozwinie – zobaczymy. W pisaniu czuję się dobra i chcę to wykorzystać, bo to bardzo pozytywne uczucie.

11059583_960291384002093_6924803270878368049_n Także teraz czas na mój blogowy wzlot. Upadku nie planuję – bo w planowaniu jestem jednak kiepska :-)

Reklamy

5 comments

  1. Jakiej tematyki byś nie wybrała, na pewno będzie ciekawie, także powodzenia i czekamy na wpisy !!! :)

  2. Fajnie że wróciła potrzeba pisania :) bo tak jak miło ogląda się zdjęcia i sprzed rewolucji jak i po tak miło się Ciebie czyta :)

  3. Fajnie że wróciła potrzeba pisania :) bo tak jak miło ogląda się zdjęcia i sprzed tej rewolucji jak i po tak miło się Ciebie czyta:) :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s